sobota, 28 stycznia 2012

Rozdział V-Szare miasto.

..."Spójrz... na to miasto.Każdego ranka tak samo oblane zimnym cierpieniem jego mieszkańców. Szare domy i ulice a nad tym wszystkim brudne, ciężkie, szare niebo wypełnione smutkiem niedogodności swej koegzystencji. Niebo nie jest ani słońcem ani niebem. Nie może zajść aby zamknąć swe zmęczone smutne oczy i choć przez chwilę nie patrzeć na równie cierpiące miasto. Każdego dnia widzę to wszystko a to nie pomaga mi spać. I odlecieć... To wszystko na prawdę dzieje się niestety to nie sen. Uwielbiałam to wszystko, uwielbiałam myśleć, że każdy kolejny dzień jest tylko chwilą i wiesz co ?, podobało mi się to. Lecz to już nie wróci- Alex usiadła na świeżo umytej, skrzypiącej podłodze i odpaliła papierosa zaciągając się melancholicznie i bez pośpiechu wypuściła dym z płuc, jej usta lśniły krwistą czerwienią nawet w dymie papierosa. Kami patrząc na to zrozumiał tylko jedno, nie obchodziło go cierpienie, smutek nieba i miasta...Obchodziło go tylko jedno, bicie jego serca i zrozumiał, zrozumiał tylko jedno. Kocha ją. Ją i jej pokręconą filozofie, kocha ją tak bardzo jak ona kocha smutek tego miasta. I wiedział jedno Nie zostawi tej miłości..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz